
WrocĹawska nocna „poĹĂłwka” to chyba najpopularniejszy bieg po zmroku w Polsce. Wystarczy wspomnieÄ, Ĺźe pakiety startowe w liczbie 12 tysiÄcy rozeszĹy siÄ w 15 dni i to na póŠroku przed imprezÄ ! Jako, Ĺźe moim postanowieniem noworocznym jest zdobycie Korony PĂłĹmaratonĂłw Polskich 2018, we WrocĹawiu pobiec wrÄcz musiaĹem. DodatkowÄ motywacjÄ byĹ fakt, Ĺźe pochodzÄ z wojewĂłdztwa dolnoĹlÄ skiego, a w stolicy Dolnego ĹlÄ ska mieszkaĹem przez 5 lat i mam ogromny sentyment do tego wspaniaĹego miasta. Ten start miaĹ byÄ dla mnie wyjÄ tkowy, okraszony nowÄ ĹźyciĂłwkÄ . Aby siÄ dobrze przygotowaÄ postanowiĹem zaufaÄ pewnej osobie (specjalnie piszÄ bezpĹciowo), ktĂłrej rozpiska treningĂłw miaĹa mi pomĂłc w osiÄ gniÄciu wymarzonego rezultatu. W tym miejscu sypiÄ gĹowÄ popioĹem i kĹaniam siÄ Kasi i Marianowi, ktĂłrzy jakiĹ czas temu odradzali mi specjalne plany i „trenerĂłw”, ktĂłrzy bardziej przypominajÄ znachorĂłw... Plan, ktĂłry otrzymaĹem byĹ dla mnie zbyt ciÄĹźki. Po kilku tygodniach treningĂłw byĹem tak wycieĹczony, Ĺźe na sam widok butĂłw do biegania robiĹo mi siÄ niedobrze... Ostatnie dwa tygodnie przed startem odpuĹciĹem, gĹĂłwnie jeĹşdziĹem na rowerze lub czĹapaĹem delikatnie z pieskiem. To z pewnoĹciÄ byĹo gĹĂłwnÄ przyczynÄ sobotniej poraĹźki... WracajÄ c do zawodĂłw. Lokalizacja biegu na kampusie wrocĹawskiego AWF to kapitalna sprawa nie tylko dla biegaczy, ale rĂłwnieĹź dla kibicĂłw. FiniszowaÄ na nowym stadionie ĹźuĹźlowym w blasku jupiterĂłw, przy kilku tysiÄ cach kibicĂłw na trybunach, to wspaniaĹa nagroda za trud i wysiĹek podczas biegu. Niestety nie wszystko byĹo tak wspaniaĹe i mimo, Ĺźe na WrocĹaw zawsze patrzÄ przez róşowe okulary, to kilka uwag mam. Przede wszystkim organizatora przerosĹa iloĹÄ startujÄ cych, trasa nie byĹa dostosowana do takiej iloĹci biegaczy. Na niektĂłrych wÄ skich wrocĹawskich uliczkach byĹo po prostu ciasno... JeĹźeli ktoĹ nie byĹ z elity lub biegowych „kozakĂłw” (czas do 1:30) to chcÄ c osiÄ gnÄ Ä dobry czas nie mĂłgĹ korzystaÄ z punktĂłw odĹźywczych na trasie. Ĺťeby dostaÄ siÄ do kubka wody trzeba byĹo po prostu staÄ w kolejce... Wolontariusze robili co mogli wlewajÄ c nawet do kubeczkĂłw wodÄ z misek przeznaczonych do odĹwieĹźania! Bardzo trzeba byĹo uwaĹźaÄ takĹźe na rowerzystĂłw i przechodniĂłw, ktĂłrzy nie potrafili poczekaÄ kilku minut i przeciskali siÄ miÄdzy zawodnikami. Na jednym z odcinkĂłw omal nie doszĹo do rÄkoczynĂłw, poniewaĹź na grzecznÄ proĹbÄ jednego z biegaczy o zejĹcie z trasy pewien pan chciaĹ zaimponowaÄ swojej ukochanej i oczywiĹcie w stronÄ biegnÄ cego puĹciĹ zdrowÄ „wiÄ zankÄ” wyganiajÄ c nas rzecz jasna do lasu:). Niebezpiecznie byĹo takĹźe na odcinkach z torami tramwajowymi. W okolicach Ostrowa Tumskiego sam podnosiĹem jednego biegacza, ktĂłremu noga zeĹlizgnÄĹa siÄ z torĂłw. DoszedĹem do takiego momentu relacji, ktĂłrego juĹź nikomu siÄ nie chce czytaÄ, a wiÄc pora napisaÄ o swoim „wystÄpie”. Od samego poczÄ tku nie biegĹem rewelacyjnie, ale zaĹoĹźyĹem sobie, Ĺźe nie dam siÄ ponieĹÄ euforii na starcie, tylko systematycznie bÄdÄ siÄ rozkrÄcaĹ. Nic z tego. Mimo, Ĺźe w moim odczuciu, biegĹem szybciej, zegarek wskazywaĹ co innego... Od 7 kilometra zaczÄ Ĺem odczuwaÄ delikatny bĂłl w dolnej czÄĹci Ĺydki, ale w myĹl zasady „bieganie boli” nie przejÄ Ĺem siÄ tym wcale. Zaledwie piÄÄ kilometrĂłw dalej bĂłl byĹ juĹź tak silny, Ĺźe zaczÄ Ĺ mi po prostu przeszkadzaÄ. W gĹowie rozpÄtaĹa siÄ burza, a ja wyraĹşnie zwolniĹem. PodbiegĹem do karetki i poprosiĹem o zamroĹźenie bolÄ cego miejsca. Niestety zaoferowano mi jedynie zmierzenie ciĹnienia i zejĹcie z trasy... Szczerze mĂłwiÄ c, gdybym na te zawody nie przejechaĹ przez póŠkraju, to pewnie bym odpuĹciĹ, ale postanowiĹem zacisnÄ Ä zÄby i poczĹapaÄ dalej. I doczĹapaĹem do mety, chociaĹź czas jaki uzyskaĹem byĹ najgorszym spoĹrĂłd 6 moich oficjalnych „poĹĂłwek”, ktĂłre do tej pory pokonaĹem. 2:16:02 chluby i dumy mi nie przynosi. WystartowaĹo 11115 zawodnikĂłw, ja byĹem 8427. Teraz przede mnÄ na pewno 10 dni zabiegĂłw na ĹydkÄ. Zalecenie od fizjoterapeutki to rower, spacery i wolny truchcik (za kilka dni). To na pewno teĹź okres w ktĂłrym muszÄ wszystko przemyĹleÄ i zmieniÄ podejĹcie do biegania. Ma ono sprawiaÄ mi przyjemnoĹÄ, a nie bĂłl! We wrzeĹniu czekajÄ na mnie PiĹa i Gniezno, powtĂłrka z WrocĹawia nie wchodzi w grÄ!
